Polecana literatura

Puszcza Bukowa pod Szczecinem

Niewiele osób – także spośród mieszkańców stolicy Pomorza Zachodniego – zdaje sobie sprawę jaki skarb skrywa stosunkowo niewielki zakątek na prawym brzegu Odry za południową granicą miasta. Puszcza Bukowa jest unikatowym kompleksem leśnym rozłożonym na morenowych wzgórzach polodowcowych. Ten niewielki skrawek skrywa w sobie unikalne pozostałości prastarego lasu bukowego porastającego pofałdowany teren dość stromych momentami wzgórz, zwanych czasami „górami Bukowymi”. Wyjątkowe walory przyrodnicze tego terenu dały niegdyś impuls do objęcia tego terenu szczególną ochroną. Miał tu nawet powstać park narodowy, jednak nie doszło do objęcia Puszczy tak ścisłą ochroną z uwagi na rozrastające się miasto, które potrzebowało terenów. Urbanizacja wchodzi coraz głębiej w las od jego północnej i zachodniej strony na osiedlach Bukowe, Zdroje i Podjuchy. Niemniej Puszcza jest należycie chroniona i nie grozi jej degradacja, z uwagi na to, że jej cały teren wchodzi w skład Szczecińskiego Parku Krajobrazowego „Puszcza Bukowa”.

Puszcza Bukowa kryje w sobie wiele tajemnic i ciekawych miejsc, których nie sposób poznać podczas jednej wycieczki. We wszystkie miejsca wartych odwiedzenia prowadzą szlaki turystyczne okalające cały obszar wzdłuż i wszerz. Puszcza jest doskonałym miejscem zarówno dla miłośników wycieczek pieszych, jak i turystów rowerowych. Do lasu najlepiej dostać się prosto z któregoś ze szczecińskich osiedli położonych na prawobrzeżu miasta (Zdroje, Podjuchy, Żydowce, Bukowe, Kijewo, Płonia). Dziś polecamy kilkugodzinną pieszą wycieczkę do ogrodu dendrologicznego w Glinnej (i z powrotem). Do Glinnej można dojść z krańców Szczecina w około 2,5 do 3 godzin. Dość wygodny zarówno dla pieszych jak i rowerzystów jest szlak czerwony z Kijewa. Jego przebieg można obejrzeć tutaj. Szlak wiedzie przez atrakcyjne krajobrazowo tereny, momentami trochę stromy. Po drodze na jednym ze wzgórz (około 100 metrów w prawo od głównej drogi) stoi wzniesiony jeszcze w 1894 r. pomnik niemieckiego leśniczego Carla Gene ze Śmierdnicy, który był jednym z pierwszych propagatorów walorów przyrodniczych Puszczy Bukowej i inicjatorem objęcia tego miejsca ochroną.

W Puszczy Bukowej jest aktualnie siedem rezerwatów przyrody, do których co do zasady wstępu nie ma. Opisywany szlak biegnie skrajem jednego z takich rezerwatów. Osiągając najwyższy punkt trasy położony ok. 120 – 130 m n.p.m. udajemy się dalej już asfaltową ścieżką (niedostępną dla samochodów, ale doskonałą dla rowerów) która długim zejściem wśród bagien i niewielkich jezior leśnych sprowadzi nas wprost do ogrodu dendrologicznego. Jego walory opisaliśmy w innym wpisie, jednak warto raz jeszcze przypomnieć, że jest to ogród zawierający kilka wyjątkowo okazałych i rzadkich gatunków drzew jak m.in. wymarły już mamutowiec olbrzymi (sekwoja), sosna olbrzymia i in. Przed wejściem do ogrodu można odpocząć na świetnie zorganizowanym miejscu na ognisko (leśniczy prawdopodobnie regularnie zapewnia drewno do ogniska i kijki na kiełbaski). Obok duża polana, plac zabaw, a na większe imprezy wiata z przyzwoitych rozmiarów paleniskiem i stołami. Wiele osób przyjeżdża tu samochodami (dojazd od strony wsi Glinna, do której można dojechać albo z dawnej drogi krajowej nr 3 przez Stare Czarnowo, albo od strony Gryfina) organizując sobie pikniki.

Do Szczecina można wrócić tą samą drogą, albo dla urozmaicenia wybrać np. szlak zielony prowadzący na osiedle Bukowe. Tutaj trzeba jednak być uważnym i bez dobrej mapy się nie obędzie. Szlak ten jest bardzo słabo oznakowany, momentami zarośnięty chaszczami i z tego względu niedostępny dla rowerzystów. Prowadzi jednak przez nie mniej ciekawe fragmenty Puszczy, co czyni tą trasę równie ciekawą.

Powyższa wycieczka to tylko jedna z wielu propozycji, którą można wybrać. Dla amatorów krótszych wycieczek warto polecić wycieczkę w okolice Jeziora Szmaragdowego, którego otoczenie zmienia się w ostatnim czasie na skutek kilku realizowanych tam projektów z udziałem środków zewnętrznych, a już niedługo w pobliżu jeziora będzie można bezpłatnie posurfować…. w internecie :) bo miasto zamierza zapewnić w tym miejscu otwarty hotspot. Dla turystów przyjezdnych na skraju Puszczy Bukowej dostępne jest nowe, świetnie wyposażone i doskonale położone schronisko młodzieżowe. Schronisko zlokalizowane jest w nowym kompleksie sportowym Szkoły Podstawowej nr 74. Posiada niezależne wejście i jest otwarte przez cały rok. Jego szczególnym atutem jest położenie u samego wejścia do lasu, dlatego jeśli ktoś zamierza poświęcić choć kilka dni na wycieczki po Puszczy, nie ma lepszego noclegu.

Pożegnanie Helmutów w Zachodniopomorskiem

Od 2005 roku nieodłącznym elementem krajobrazu na zachodniopomorskich szlakach kolejowych były niemieckie pociągi spalinowe VT624 oznaczone w Polsce jako SA 110 popularnie zwane „helmutami”. Pociągi te kursowały na lokalnych niezelektryfikowanych trasach Goleniów- Kołobrzeg, Runowo – Szczecinek, Sławno-Darłowo, Koszalin – Mielno. U progu XXI wieku funkcjonowanie komunikacji kolejowej na tych odcinkach było poważnie zagrożone ze względu na bardzo zły stan taboru, którymi dysponował przewoźnik operujący na połączeniach regionalnych. Samorząd województwa zachodniopomorskiego zdecydował się więc na zakup dość solidnych spalinowych zespołów trakcyjnych serii VT624. Były to pociągi produkowane w Niemczech w latach 60-tych. Pomimo swego wieku przez kilka lat zapewniały mieszkańcom regionu komunikację kolejową z najważniejszymi ośrodkami miejskimi na Pomorzu Zachodnim. Dopiero uzyskanie środków finansowych z Unii Europejskiej po 2007 roku umożliwiło zakup nowych nowoczesnych pociągów typu SA136 (tzw. „smerfów”), które przejęły do dziś wszystkie połączeniach, na których funkcjonowały niegdyś „helmuty”.

14 kwietnia 2012 r. odbyła  impreza kolejowa na zapomnianych szlakach Pomorza Zachodniego, której motywem przewodnim było pożegnanie helmutów. Przejazd składem SA110-13 + SA 110-14 był jednym z ostatnich przejazdów tych pociągów. Z uwagi na wiek, problemy z częściami zamiennymi oraz upływ okresu rewizji, zdecydowano się zakończyć służbę tych pojazdów w Zachodniopomorskim Zakładzie Przewozów Regionalnych. W sobotni poranek skład wyruszył z Kołobrzegu w kierunku Białogardu i dalej do Świdwina. Ze Świdwina pociąg wjechał na jedyny czynny dziś odcinek linii nr 421 Świdwin – Połczyn-Zdrój. Helmut wraz z ponad setką uczestników dojechał do stacji w Smardzku. Z odcinka tego korzysta pobliska jednostka wojskowa – baza lotnicza w Świdwinie.

Po powrocie do Świdwina pociąg ruszył dalej w kierunku Runowa Pomorskiego, skąd udał się linią 210 do Czaplinka (linia prowadzi dalej przez Szczecinek do Chojnic). Linia kolejowa nr 210 jest relatywnie częsta użytkowana, gdyż zapewnia wygodne połączenie wschodnich terenów województwa zachodniopomorskiego ze stolicą regionu. Jednocześnie linia biegnie przez malownicze tereny Pojezierza Drawskiego, co czyni przejazd tymi terenami wyjątkowo atrakcyjnym, zwłaszcza gdy pogoda dopisuje.

W trakcie imprezy „Pożegnanie SA 110″ pociąg specjalny wjechał na dwa ostatnie przejezdne odcinki linii kolejowej nr 410, która prowadziła niegdyś z Kostrzyna do Grzmiącej. Pierwszym odcinkiem był fragment ze Złocieńca do Grotnik. Zarówno ten odcinek, jak i drugi ze Złocieńca do Borujska utrzymywane są dzięki wojsku. W Grotnikach pod Złocieńcem znajduje się jednostka wojskowa, która korzysta czasami z tej linii kolejowej, zaś w pobliżu dawnej stacji Borujsko znajduje się baza lotnicza Mirosławiec. W bezpośredniej bliskości linii kolejowej przed lotniskiem wojskowym w Mirosławcu 23 stycznia 2008 r. rozbił się samolot wojskowy CASA C-295M. W miejscu katastrofy, która przyniosła śmierć 20 ofiar, stoi dziś pomnik upamiętniający to wydarzenie.

Przejazd specjalny z okazji pożegnania służby „niemcobusów” na Pomorzu Zachodnim przyniósł poza walorami poznawczymi i krajoznawczymi także nieco ponure wnioski. Infrastruktura kolejowa w tej części kraju ulega dalszej znaczącej degradacji. Funkcjonujące niegdyś bardzo dobrze linie kolejowe, dziś są przejezdne tylko na niewielkich fragmentach. Resztki rozbudowanej infrastruktury, jak np. na terenie dawnej stacji w Wierzchowie, rdzewieją lub są rozkradane. Jest mało prawdopodobne by udało się choć część tych linii zachować lub zrewitalizować. W związku z tym należy w mojej ocenie czynić starania zmierzające do zachowania istniejącego stanu i stopniowego unowocześniania najważniejszych linii kolejowych w kraju z wykorzystaniem środków unijnych. Trzymajmy kciuki aby kupowany dziś na szeroką skalę za unijne pieniądze nowoczesny tabor był choć po części tak trwały i użyteczny jak obecne przez kilka lat na ziemiach zachodnich pojazdy spalinowe SA 110 „Helmuty”.

Kto nie miał okazji korzystać z tego typu pociągów, będzie miał prawdopodobnie szanse zobaczyć niemcobusy w muzeum. Jest duża szansa, że Województwo Zachodniopomorskie zdecyduje się na zachowanie jednego lub dwóch egzemplarzy dla celów muzealnych i wystawowych. Jeden z pojazdów będzie pewnie wystawiony do oglądania na terenie skansenu kolejowego w Gryficach.

 

Świdwin

W sobotni wiosenny poranek w oczekiwaniu na pociąg specjalny po nieczynnych już szlakach kolejowych Pomorza Zachodniego trafiłem do Świdwina, gdzie godzinną przerwę postanowiłem poświęcić na spacer po miasteczku. Nieco wymarłe i ciche w sobotę rano miasteczko zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie i zachęciło do kolejnych odwiedzin. Przede wszystkim Świdwin przyjezdnych wita zadbanym jak na polskie warunki i wyremontowanym dworcem kolejowym. Na placu Lotników przed budynkiem dworcowym stoi okazałych rozmiarów pomnik – samolot MIG-17 wznoszący się do lotu. Na pomniku warto zwrócić uwagę na tablicę poświęconą pamięci ofiar katastrofy lotniczej samolotu CASA w Mirosławcu 23 stycznia 2008 r.
Świdwin jest miasteczkiem zadbanym i przyjemnym. Niewątpliwie jego rozwój podyktowany jest funkcjonowaniem w bezpośredniej bliskości miasta wojskowej bazy lotniczej będącej siedzibą wojsk NATO. Centralnym punktem miasta jest duży plac, przy którym znajduje się Urząd Miasta oraz Starostwo Powiatowe. To ostatnie w ładnym stylizowanym i odnowionym budynku z herbem powiatu na elewacji. Przy placu stoi też wyniosły gotycki kościół p.w. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy z XIV wieku. Zabytek który znacznie ucierpiał podczas walk wojennych w 1945 roku został po wojnie odbudowany i stanowi dziś – obok zamku – wizytówkę miasta. Szczególnie atrakcyjne jest wnętrze kościoła prawdopodobnie po niedawnej renowacji, zawierające dobrze zachowane elementy gotyckiej architektury.

Nieopodal rynku nad Regą wznosi się pokaźny zamek Joannitów. Wybudowany w XIII wieku zamek o charakterze obronnym należał przez wieki do zakonu Joannitów. Dziś mieści się tutaj ośrodek kultury, sala kinowa, restauracja, instytucje społeczne i sale wystawowe. Zamek w dzisiejszym kształcie posiada elementy gotyckie oraz późniejsze. Jego położenie nad Regą w otoczeniu zieleni sprawia, że jest godnym polecenia obowiązkowym punktem spaceru na mapie Świdwina.

Do średniowiecznego Świdwina prowadziły trzy bramy. Spośród nich do dzisiaj zachowała się tylko jedna. Brama kamienna wybudowana na przełomie XIII i XIV wieku stanowi obecnie zwieńczenie deptaku – ulicy 1 Maja.


W trakcie mojego spaceru po miasteczku zabrakło mi niestety czasu na obejrzenie tzw. wieży Bismarcka, czyli budowli wzniesionej w XIX wieku, która podobnie jak kilkadziesiąt tego typu wież wzniesionych na terenie dawnych Prus, poświęcona była pierwszemu kanclerzowi Rzeszy Niemieckiej Ottonowi von Bismarckowi. Dzisiaj niezagospodarowana wieża stanowi osobliwy znak burzliwej historii tych ziem.
Miłośnikom wodnych atrakcji można polecić znajdujący się na terenie Świdwina park wodny Relax z basenem i ponad stumetrową zjeżdżalnią.
Ogólnie Świdwin zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Miasteczko jest ciekawe i zadbane. Niewątpliwie warto je polecić wszystkim tym, którzy podróżując po Pomorzu Zachodnim pragną odkryć historię tego regionu i odwiedzić atrakcyjne miejsca.

Koszalińska Kolej Wąskotorowa

Koszalińska wąskotorówka, niegdyś będąca częścią potężnej sieci kolei wąskotorowych na Pomorzu Zachodnim, obchodzi w tym roku 113 lat istnienia. Budowa kolei rozpoczęła się w 1898 roku. W czasach niemieckich wybudowano i oddano do użytku kilka odcinków m.in. Koszalin – Manowo – Nacław, Manowo-Świelino-Bobolice, Świelino-Białogard, Białogard-Rarwino. Po II wojnie światowej Armia Czerwona zniszczyła całą infrastrukturę, która jednak została dość szybko odbudowana ze względu na budowę lotniska w Zegrzu Pomorskim. Odbudowano odcinek Koszalin – Manowo – Świelino – Bobolice, a później odcinek Białogard-Rarwino-Lepino-Sławoborze. Kolejkę przekuto na rozstaw 1000 mm dostosowując ją do funkcjonującego powszechnie na tych terenach standardu.

Koszalińska Kolej Wąskotorowa jako część Pomorskich Kolei Dojazdowych służyła zarówno jako środek transportu osobowego, jak i towarowego. Istniała do 2001 r. kiedy to PKP zamknęły wszystkie działające koleje wąskotorowe w Polsce. Od 2005 roku kolejka znajduje się pod opieką Towarzystwa Miłośników Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej, które jest aktualnie oficjalnym operatorem kolejki. Wolontariusze działający w towarzystwie doprowadzili do przywrócenia kursowania pociągów na trasie Koszalin – Manowo – Koszalin i ocalili od całkowitej dewastacji kilkunasto kilometrowy odcinek trasy.

Dzisiaj kolejka stanowi przede wszystkim ciekawą atrakcję turystyczną, jeszcze nie w pełni wykorzystaną. Wśród wykorzystywanego taboru znajduje się wagon motorowy MBxd2 dość popularny na polskich wąskotorówkach oraz rumuńska lokomotywa spalinowa Lxd2. Aktualnie kolejka jeździ na odcinku 12 km. Trasa wiedzie przez ciekawe przyrodniczo zakątki Pomorza Środkowego. Zamiarem operatora jest odbudowa torów i przywrócenie kursowania kolejki na odcinku do Rosnowa – miejscowości o charakterze wypoczynkowym, położonej nad jeziorem Rosnowskim, gdzie znajdują się ośrodki wypoczynkowe, pola namiotowe i miejsca do biwakowania. Na razie trwa odbudowa odcinka od Manowa do Rosnowa, zaś kolejka w wakacje kursuje co niedziela z Koszalina do Manowa. W okresie pozawakacyjnym organizowane są jednorazowe kursy (np. we wrześniu na grzyby) oraz przejazdy specjalne na zamówienie. Warto tu zawitać po pierwsze żeby zapoznać się z odchodzącym światem małych kolei, a po drugie doświadczyć osobiście jak wiele można osiągnąć poprzez działalność wolontariuszy, upór i ciężką pracę.

Szczecin w pigułce

Czas by opisać miasto, w którym mieszkamy od urodzenia - Szczecin. Wielu mieszkańców nie docenia piękna tego miasta. Jednak Szczecin ma sporo do zaoferowania przyjezdnym. Przede wszystkim jest to miasto bardzo rozległe, z olbrzymią ilością terenów zielonych i akwenów wodnych. W sezonie można zatem spędzić wiele czasu na pieszych, rowerowych czy kajakowych wycieczkach. W centrum też nie brakuje zielonych skwerów i alei wysadzanych drzewami. Co roku powstają nowe, ciekawe w formie fontanny, które w połączeniu z zielenią dają ukojenie w upalne dni.

Jaki jest Szczecin? To miasto, w którym widać rękę poprzednich włodarzy. Nie brakuje głosów, że większość z tego co najlepsze: reprezentacyjne budynki, szerokie aleje, ronda jest zasługą Niemców. I wiele w tym prawdy, bo kto obecnie planując za 50 lat ulicę sadzi teraz drzewa, żeby były odpowiedniej wielkości, gdy teren zostanie zagospodarowany? Ale Szczecin to także Francuzi, Szwedzi… Miasto – twierdza, które przechodziło z rąk do rąk i nawet po zakończeniu II wojny światowej przez długi czas było niczyje…

Od czego zacząć zwiedzanie? Jeżeli przyjeżdża się do Szczecina pociągiem można zacząć od obejrzenia schronów atomowych znajdujących się pod dworcem głównym. W weekendy odbywają się regularne wejścia, w tygodniu trzeba wcześniej zarezerwować wizytę.

Następnie idąc wzdłuż Odry można dojść do Podzamcza, które rozciąga się u stóp Wzgórza Zamkowego. Ta część miasta została całkowicie zniszczona przez aliantów w czasie drugiej wojny światowej, odbudowano ją stosunkowo niedawno, bo dopiero w latach 90. Na starych fundamentach powstały nowe kamienice, część z nich wzorowana na przedwojennych zdjęciach i planach. Jest tu sporo knajpek, do których można wstąpić na przedpołudniową kawę, czy na kolację z przyjaciółmi. Niedawno otwarte zostało Winarium Marka Konrada. Jedną z niewielu zachowanych budowli (choć i tak częściowo odbudowaną po wojnie) jest gotycki Ratusz Staromiejski, w którym znajduje się Muzeum Historii Szczecina, oddział Muzeum Narodowego w Szczecinie. Można tu zobaczyć stała wystawę pokazującą historię miasta, zarówno przed jak i powojenną. Przed Ratuszem znajduje się rzeźba niemieckiego artysty urodzonego w Szczecinie, Bernharda Heiligera, „Wielki Łuk”. Jedyna budowla, która przetrwała wojenne zawieruchy to kamienica Loitzów, w której mieści się obecnie Liceum Plastyczne.

Nad nowym Starym Miastem góruje Zamek Książąt Pomorskich, który również ucierpiał podczas bombardowań II wojny światowej. Obecnie w Zamku mieści się oddział Muzeum Narodowego w Szczecinie, Opera na Zamku (chwilowo przeniesiona ze względu na remont), Urząd Marszałkowski, Teatr Krypta i kino, w którym można przypomnieć sobie czasy bez multipleksów.  Zamek to miejsce, gdzie w sezonie letnim odbywają sie liczne koncerty. Od strony wschodniej znajduje się taras, z którego kiedyś rozpościerał się ładny widok na Odrę i prawobrzeżną część Szczecina. Niestety odbudowa Starówki spowodowała, że kamienice zasłaniają większość widoków. Na Zamku można też zjeść bardzo smaczne jedzenie w restauracji Na kuncu korytarza.

Szczecin to również miasto, w którym przyszły na świat aż dwie caryce. Pierwsza z nich, caryca Katarzyna II urodziła się na ul. Farnej w budynku, w którym obecnie swoją siedzibę ma PZU. Druga, Maria Fiodorowa, żona cara Pawła I na Placu Orła Białego, w miejscu, gdzie stoi pałac pod globusem. Największą ozdobą tego placu jest fontanna, której zwieńczeniem jest królewski ptak – stąd też obecna nazwa placu.

Przez długi czas Szczecin był jedną z najpotężniejszych pruskich fortec. Niestety niewiele zostało śladów dawnych umocnień. Do naszych czasów przetrwały dwie bramy: Brama Portowa i Brama Królewska. Są one niezwykle bogato zdobione i piękne. W jednej znajduje się Cepelia, a w drugiej restauracja.

Kolejny punkt programu to Wały Chrobrego – wizytówka Szczecina. To niezwykle reprezentacyjne miejsce zostało stworzone na początku XX wieku na miejscu XVIII wiecznego Fortu Leopolda. Wały Chrobrego to trzy majestatyczne budynki usytuowane na wzgórzu schodzącym do Odry. Obecnie mieszczą się w nich Akademia Morska, Muzeum Narodowe i Teatr Współczesny oraz Urząd Wojewódzki. Spacerując wzdłuż budowli na szczycie Wałów można podziwiać Odrę i nabrzeże, przy którym cumują statki.

Jeżeli ktoś będzie miał więcej czasu warto wybrać się do Parku Kasprowicza. Jest to park, w którym można znaleźć wiele niezwykłych zakątków. Począwszy od Jasnych Błoni, wokół których w sezonie jeździ ciuchcia dla dzieci, przez Amfiteatr i jezioro Rusałka, a kończąc na Różance, czyli ogrodzie różanym. Stąd jest też niedaleko do Muzeum Techniki i Komunikacji.

Opisane powyżej miejsca to niewielki wycinek tego, co naprawdę warto zobaczyć w Szczecinie. Najlepiej jednak przyjechać by samemu odczuć jak niezwykłe jest to miasto. Zapraszamy.

Polecamy również film promujący Szczecin:

Polski design w Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie

O Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie pisaliśmy już na naszym blogu. Jednak ostatnio otwarta wystawa czasowa jest na tyle interesująca, że postanowiłam poświęcić jej dodatkowy wpis. Od 22 października można tu bowiem oglądać wystawę „Chcemy być nowocześni. Polski design 1955–1968 z kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie”. W dwóch salach Muzeum pokazanych jest 180 przedmiotów zaprojektowanych przez polskich projektantów lat 50. i 60. Są to zarówno meble, ceramika, szkło jak i tkaniny. Dodatkowo na ścianach znajdują się opisy oddające klimat tamtych czasów i dodatkowo wzmacniające poczucie niedowierzania, że to wszystko powstało w Polsce w tak odległych czasach. Właściwie wszystko jest tu niesamowite. Jednak na szczególną uwagę zasługują tkaniny, które gdyby było to możliwe zabrałabym do domu, by stworzyć najbardziej designerskie mieszkanie w promieniu setek kilometrów. Genialna jest również ceramika do złudzenia przypominającą tą przedstawianą w najmodniejszych pismach o wystroju wnętrz. Polecam gorąco wszystkim, a w szczególności tym, którzy nie wierzą, że w Polsce można stworzyć coś na światowym poziomie i o ponadczasowym wymiarze.

Wystawa będzie czynna do 15 stycznia. Warto wybrać się do Muzeum we wtorek, gdyż wtedy wejście jest bezpłatne.

Średzka Kolej Powiatowa

Środa Wielkopolska – niepozorne miasteczko w Wielkopolsce, nieopodal Poznania, kryje wyjątkową atrakcję i skarb, która udaje się póki co zachować. Średzka Kolej Powiatowa w dzisiejszym kształcie jest częścią oddanej do użytku w 1902 r. linii łączącej Kobylepole – Środę Wlkp. – Zaniemyśl. Cała sieć wąskotorowa liczyła 59 km. Kolej służyła przede wszystkim wymianie towarowej i osobowej. Pociągami zwożono buraki do cukrowni w Środzie, a ponadto na kolejce odbywał się ruch osobowy. Po II wojnie światowej cała kolejka została przejęta przez PKP. Prześwit torów dostosowano do najpopularniejszego wówczas standardu 750mm. Kolei wąskotorowa funkcjonowała jako tako do lat 90-tych, choć już w latach 60-tych i 70-tych likwidowano na kolejce średzkiej niektóre fragmenty i bocznice. W 2001 r. PKP zlikwidowały kursowanie wszystkich kolei wąskotorowych w Polsce. Tak też się stało z kolejką średzką. Tu jednak majątek kolejki udało się ostatecznie przekazać na własność Powiatu Średzkiego. Do dzisiejszych czasów przetrwał 14 km odcinek ze stacji Środa Miasto do Zaniemyśla przez Słupię Wielką, Śnieciska, Polwicę.

Kolejka służy dzisiaj wyłącznie celom turystycznym. W sezonie wakacyjnym odbywają się weekendowe kursy do Zaniemyśla, zaś poza sezonem przejazdy na zamówienie. Kolejka jest dużą atrakcją ze względu na wciąż czynny parowóz Px48-1756. Na stacji w Środzie można także obejrzeć drugi parowóz typu Px48 (o numerze 1920), który nie jest obecnie przeznaczany do obsługi pociągów. Poza tym dla zwiedzających dostępny jest tabor w postaci wagonów towarowych, brankarda oraz wagonów osobowych typu 3Aw. Na stanie kolejki znajduje się też ciekawa polewaczka do oprysków. Zwiedzanie można w sezonie połączyć z przejażdżką do Zaniemyśla, gdzie w zachowanym budynku stacyjnym dostępna jest niewielka wystawa poświęcona historii kolejki średzkiej.

Trasa Średzkiej Kolei Powiatowej wiedzie przez malownicze, choć niezbyt zróżnicowane, krajobrazy Wielkopolski. Warto odwiedzić tę kolejkę także ze względu na czynną jeszcze lokomotywę parową. Miejsce to pozwala zachować w swej pamięci odchodzący już świat kolei parowej, w tym kolei na wąskich torach. Fotorelacja z pobytu na ŚKP dostępna jest w mojej galerii.

Wyspa Uznam

Przez lata do Świnoujścia najłatwiej można było dotrzeć wodolotem. Jak wiadomo pociąg dojeżdża do prawobrzeżnej części miasta, czyli tam gdzie znajduje się dworzec morski, skąd odpływają promy do Skandynawii. Samochodem jedzie się nad zachodnie wybrzeże coraz lepiej, ale przeprawa promowa na lewobrzeżną część Świnoujścia wciąż jest niewydolna – zwłaszcza w sezonie. Tunel który rozwiązałby problemy miasta wciąż pozostaje niestety w kategoriach science fiction.

Od kilku sezonów niemiecki armator przywrócił stałe połączenie wodolotem ze Szczecina do Świnoujścia. Nie da się ukryć, że jest to obecnie najszybsza i najwygodniejsza forma podróżowania do Świnoujścia. Niestety także najdroższa. Kurs w jedną stronę kosztuje 55 zł dla osoby dorosłej, a dla całej rodziny 144 zł (2 dorosłych + max 3 dzieci). Wysoką cenę rekompensuje jednak zarówno krótki czas podróży (1 godzina i 15 minut), jak też fakt, że z wodolotu wysiada się prawie w samym centrum miasta. I można od razu kierować się na plażę, zwiedzać miasto, albo zrobić tak jak my – czyli wsiąść do pociągu niemieckich kolei Usedomer Baderbahn i w kilkanaście minut znaleźć się w innym świecie. (Więcej zdjęć z wizyty na kolei UBB znajduje się w galerii).

Wyspa Uznam tylko w piątej części należy do Polski. Pozostała część jest niemiecka, co łatwo dostrzec przechodząc lub przejeżdżając przez granicę. Dziś pokonanie granicy jest prawie niezauważalne. Ze Świnoujścia do niemieckich kurortów prowadzi nowa elegancka promenada przeznaczona dla pieszych oraz rowerzystów. Na granicy państw postawiono symboliczny pomnik, a na chodniku z polbruku oznaczono linię graniczną. Pas dzielący niegdyś oba państwa dziś jest ścieżką spacerową, a po ogrodzeniach zostały same słupki. Na niemiecką stronę wyspy Uznam warto udać się pociągiem. Nowoczesny skład pokonuje trasę wzdłuż kolejnych kurortów. Za kilka euro można przejechać parę przystanków po to by wrócić do Świnoujścia pieszo lub rowerem (pociąg jest oczywiście przystosowany do przewozu rowerów). Częstotliwość kursowania jest zaskakująca: równo co pół godziny ze stacji Świnoujście Centrum odjeżdża pociąg w kierunku Stralslundu.

Heringsdorf i Ahlbeck są kurortami położonymi najbliżej Świnoujścia. Doskonale zadbane, czyste, uporządkowane. Niemiecki ordnung widać wszędzie: na chodnikach, ulicach, na prywatnych posesjach w hotelach i pensjonatach. Przycięte trawniki, równe żywopłoty, ułożone w regularne rzędy leżaki. Tym co zaskakuje jednak najbardziej jest cisza i spokój. Pomimo wielości turystów odwiedzających popularną wśród Niemców wyspę Uznam, brak na promenadzie hałaśliwych sprzedawców kukurydzy czy jarmarcznych straganów. Można tu rzeczywiście wypocząć. Niemal w każdej miejscowości na plaży jest molo. Nierzadko zabudowane kawiarniami czy małymi pasażami handlowymi.

Spacer wzdłuż promenady zabudowanej eleganckimi pensjonatami i hotelami jest też wyjątkowym przeżyciem estetycznym. Podobnie jak podróż niemieckim pociągiem, gdy wysiada się na zadbanych stacyjkach, czystych, nienagannie zorganizowanych.

Wszystko to jest dostępne na wyciągnięcie ręki – kilka kilometrów od Świnoujścia. Błędem byłoby jednak niedocenienie polskiej części wyspy Uznam. Świnoujście robi pozytywne wrażenie. W szczególności najszersze w Polsce i chyba w Europie piaszczyste plaże. Promenada w Świnoujściu też jest atrakcyjna – szeroka i jak na polskie warunki zadbana. Miasto duże, w którym znajdzie się coś dla ciała i coś dla ducha. Warto polecić wizytę w odkrytych na nowo  kilka lat temu, a  przez lata zapomnianych, fortyfikacjach. Dostępny do zwiedzania jest fort Gerharda – XIX-wieczna fortyfikacja obronna. Niedaleko niej można odwiedzić najwyższą nad  Bałtykiem latarnię morską. Mierzy 68 metrów wysokości, a została wybudowana w połowie XIX wieku.

Krzywy Las w Nowym Czarnowie

Co to takiego Krzywy Las? To nieduży obszar (około 0,3 ha), na którym rośnie ponad 100 sosen o wygiętych pniach. Drzewa tuż nad ziemią zamiast rosnąć do góry zginają się pod kątem 90 stopni i tworzą szerokie łuki zanim znów się wyprostują. Co ciekawe wszystkie sosny wyginają się w kierunku północnym. Drzewa zostały zasadzone najprawdopodobniej w 1934 roku. Mimo wieku sosny są stosunkowo niskie – żadna z nich nie ma więcej niż 15 m wysokości.


Istnieje kilka hipotez próbujących wyjaśnić tak niezwykłe zjawisko. Pierwsza z nich mówi o tym, że drzewa deformowano specjalnie, by uzyskać z nich odpowiednio wyprofilowane drewno do budowy mebli, beczek, kadzi, łodzi itp. Według drugiej teorii sosny zostały uszkodzone przez czołgi przemierzające las w 1945 roku. Jedno jest pewne: deformacja nastąpiła na skutek uszkodzeń mechanicznych, a więc człowiek musiał się przyczynić do obecnego wyglądu lasu.

Krzywy Las nie jest duży i łatwo ogarnąć wzrokiem wszystkie zdeformowane drzewa. Aby dłużej pozostać w tym niezwykłym miejscu można zaplanować sobie piknik w specjalnie przygotowanym dla turystów miejscu.

Krzywy Las nie jest w żaden sposób oznaczony, więc trafić tu mogą tylko ci, którzy wiedzą jak. Jadąc od strony Gryfina należy kierować się na Elektrownię Dolna Odra aż dojedzie się do Nowego Czarnowa, gdzie po prawej stronie stoi czteropiętrowy budynek mieszkalny obwieszony ogromną ilością anten satelitarnych), a tuż obok jest przystanek PKS. Zaraz za nim należy skręcić w prawo w nieutwardzoną ścieżkę prowadzącą do garaży. Lawirując pomiędzy garażami trzeba kierować się w stronę lasu, aż przejścia pod rurociągiem z elektrowni.


Polecamy również inne ciekawe miejsca w Szczecinie i jego pobliżu:

Trzebiatów i Rega

Kilkanaście kilometrów od Bałtyku na Pomorzu Zachodnim na trasie kolejowej łączącej Kołobrzeg z Goleniowem i Szczecinem położone jest urokliwe niewielkie miasteczko Trzebiatów. Miasteczko ma korzenie średniowieczne. Do dziś zachowała się spora część dawnych murów obronnych i jedna baszta Kaszana. Kilka wieków temu Trzebiatów był znaczącym ośrodkiem handlu, należał do związku miast hanzeatyckich i konkurował z okolicznymi Gryficami i Kołobrzegiem. Dzisiaj nie jest może już tak istotnym ośrodkiem gospodarczym, jednakże wartym odwiedzenia miejscem – w szczególności polecanym turystom spędzającym wakacje nad polskim morzem w dni, gdy pogoda nie rozpieszcza.

W Trzebiatowie warto przede wszystkim wstąpić na rynek – zadbany  i zorganizowany. Pośrodku rynku posadowiony jest elegancki klasycystyczny ratusz wybudowany w początkach XVIII wieku. Na ścianie jednej z kamienic znajdujących się na rynku w XVII wieku naniesiono malunek – słonia. Obraz wykonano metodą sgrafitto i zachował się on do dzisiejszych czasów w całkiem niezłym stanie. Nad rynkiem góruje wyniosły XIII-wieczny kościół gotycki Macierzyństwa NMP. Jego charakterystyczną cechą jest wysoka na 90 metrów wieża – w średniowieczu pełniącą rolę latarni morskiej a dziś funkcjonującą jako punkt widokowy owiany złą sławą przez osoby, które korzystając z tego miejsca kończą gwałtownie swój żywot.  Na wieży znajduje się jeden z najstarszych dzwonów w Polsce pochodzący z 1399 r. Kościół jest dziś sanktuarium Maryjnym Matki Bożej Trzebiatowskiej z ciekawym wyposażeniem gotyckim.

Trzebiatów jest miejscem styku kilku kultur i religii. To w tym mieście w 1534 r. odbył się sejmik książąt pomorskich, którzy zadecydowali wtedy o przyjęciu luteranizmu, który w następnych wiekach stał się dominującą na Pomorzu religią. Po II wojnie światowej w ramach akcji „Wisła” na tereny Pomorza Zachodniego, w tym do Trzebiatowa, przesiedlono ludność ukraińską z Podkarpacia i Chełmszczyzny. Stąd w Trzebiatowie funkcjonuje do dziś cerkiew prawosławna. Obok niej działalność duszpasterską prowadzi kościół greckokatolicki oraz kościół ewangelicko-augsburski.

Miejscem kultywowania tradycji mieszkańców Trzebiatowa i okolic jest pałac nad Młynówką. Jest to klasycystyczna budowla pochodząca z XIII wieku, wielokrotnie przebudowywana i rozbudowywana. Obecny kształt pałacowi nadała przebudowa z XVIII wieku, kiedy to budowli nadano cechy klasycystyczne. W pałacu mieści się dziś ośrodek kultury i biblioteka publiczna.

Miasteczko położone jest w dolinie Regi. Rzeka, która już kilkukrotnie stanowiła dla mieszkańców Trzebiatowa poważne zagrożenie powodziowe, stanowi dziś ciekawą atrakcję turystyczną. W ostatnich miesiącach wzdłuż rzeki na odcinku od Płot, poprzez Gryfice, Trzebiatów do Mrzeżyna, zbudowano cztery przystanie kajakowe z pełnym zapleczem sanitarnym i turystycznym. Przy przystaniach znajdują się pola biwakowe, na których nieodpłatnie (poza Mrzeżynem gdzie pole namiotowe jest płatne) można rozbić namiot i przenocować. Jedynie w Płotach nocować można w budynku, gdyż na zewnątrz nie ma odpowiednio dużo miejsca na rozbicie namiotu. Jest to fantastyczna infrastruktura do uprawiania kajakarstwa. Rzeka na odcinku od Trzebiatowa do Mrzeżyna jest łagodna i łatwa. Nadaje się dla kajakarzy początkujących, a nawet dzieci. Rega okala najpierw cały Trzebiatów, a później wije się wśród pól i uchodzi do Bałtyku w Mrzeżynie. Spływ kajakiem można zakończyć na przystani w Mrzeżynie przed mostem i portem. Spływy organizują dość sprawnie funkcjonujące w tym terenie firmy kajakowe, które zapewniają transport osób i kajaków do dowolnej przystani na całym dostępnym odcinku Regi. Jest to doskonała forma spędzania wolnego czasu dla całej rodziny i może stanowić alternatywę do leżakowania na zatłoczonych plażach.

Szukaj